środa, 5 lipca 2017

Berserk: War of the Realms - recenzja gry

Początki gry Berserk sięgają aż 2003 roku, kiedy to gra została wypuszczona jako klasyczny CCG, czyli karcianka kolekcjonerska. Do zgromadzenia mieliśmy - bagatela - ponad 4000 pięknie zilustrowanych kart, podzielonych na różne frakcje. Jeśli chodzi o wygląd, Berserk mógł śmiało konkurować z kultowym Magic: The Gathering. Ba! Jakość grafik była konsystentna i prezentowała najwyższy poziom oraz wybitny kunszt artystów. Niestety w takowej formie tytuł ten nie zdołał się przebić na Zachodzie a pakiety z boosterami nie zagościły na półkach sklepowych pośród innych hitów.

Karciany hit z Rosji w nieco innej odsłonie

Zachód nie docenił dzieła Maxima Istomina i Ivana Popova, co nie znaczy, że gra nie cieszyła się powodzeniem na Wschodzie. Wprost przeciwnie! W Rosji, Ukrainie i Białorusi tytuł ten stał się absolutnym hitem, czego dowodem zawrotna liczba dodatków w liczbie ponad 20. Jasne, z M:TG równać się nie sposób, jednak robi niemałe wrażenie, prawda?

Wyobraźnię (i portfele) graczy zdobywa się po części dzięki zgrabnie naszkicowanym monstrom, tajemniczym magom i lśniącym magicznym zbrojom. A tych w Berserk nie brakuje. Zresztą zerknijcie sami na przykładowe karty z gry.

Doprawdy trudno tutaj trafić na kiepską grafikę

Rok 2013 przyniósł Berserkowi nowy powiew świeżości, za sprawą reimplementacji gry i sojuszowi z Asmodee. Sukcesu CCG co prawda nie powtórzono, jednakże żywa, taktyczna rozgrywka, a także sama grafika, zdołały zainteresować całkiem sporą liczbę graczy. Dzieło Rosjan zagościło więc na Kickstarterze pod szyldem Hobby World USA i zebrało blisko $60.000.

Słówko na temat początków tego tytułu, który zrodził się w umysłach dwójki nastolatków, siedzących w zasypanej śniegiem mieścinie i marzących o przemierzaniu fantastycznych krain, pokonywaniu bestii, oraz przede wszystkim przelaniu swojej wizji w postaci gry. Początki były skromne, jednak wieloletnie testy i udoskonalanie prototypu zrobiły swoje. Chłopaki stworzyli grę, która zawojowała serca i umysły podobnych im maniaków, a worek z pieniędzmi sam się rozsupłał. Tymże sposobem hobby zamieniło się w niezwykle przyjemną pracę.

Walka rozgrywana jest także za pomocą kostek

Esencją Berserk są walki, toczone pomiędzy najrozmaitszymi frakcjami z przeróżnych światów i krain. Tym oto sposobem klasyczne leśne elfy, znane choćby ze świata Forgotten Realms, mogą stanąć naprzeciw hordy steampunkowych machin wojennych. Podstawka zawiera 6 armii, złożonych w osobne talie i posiadających swoich własnych bohaterów i unikalne umiejętności. W pudełku znajdziemy również 2 plansze, po których nasze jednostki będą się poruszać.

Zerknijmy zatem na armie:

Talia Bagna - rusałki, nimfy i syreny - mistrzynie trucizn; deck typowo kontrolny
Talia Ognia - wszelkiego rodzaju smoki; specjalizujący się w wysokiej obronie
Talia Ciemności - demony, które po śmierci powracają znacznie mocniejsze
Talia Gór - krasnoludy którym niesamowicie ciężko przerwać szyki obronne; dla strategów
Talia Lasu - elfy będące niezrównanymi medykami i wybitnymi łucznikami; deck na odległość
Talia Równin - orki, czyli siła, siła i niewielki rozumek; idealny deck dla początkujących

Niektóre grafiki przeznaczone są raczej dla graczy pełnoletnich

Karty wchodzące w skład naszej talii to głównie jednostki bojowe, którymi będziemy operować na placu boju i są zamiennikami figurek. Dzięki temu, koszty produkcji oraz sama cena gry poszybowały diametralnie w dół. Rzeczą oczywistą jest fakt, iż gdyby Rosjanie zdecydowali się na miniaturki, przyciągnęłoby to znacznie większą liczbę klientów, głównie z USA. Przestawianie kart na planszy jest nieco mniej przyjemne i odrobinę kłopotliwe, jednak zdecydowanie bardziej funkcjonalne pod względem przejrzystości kart. Mamy bowiem stały pogląd na wszelkie umiejętności i nie jesteśmy odsyłani do statystyk na kartach położonych poza polem bitwy.

Nie mogło zabraknąć żetonów, jednak w dość skromnej ilości

Pora chwilkę pomarudzić. Pomimo, że gra nie należy do specjalnie złożonych i na pierwszy rzut oka wrota do krainy Berserka wydają się niezwykle przystępne, szybko napotykamy na kłody, rzucane nam pod nogi niechybnie przez jakieś psotliwe gobliny. Instrukcja to zbiór pewnych niedopowiedzeń i nieścisłości, na które odpowiedzi zmuszeni jesteśmy szukać w internecie. Szpila druga to Talia Ciemności, która jest znacznie mocniejsza od każdej innej, jeśli korzystamy wyłącznie z wcześniej złożonych talii, nie bawiąc się w deckbuilding. Trzeci minus to brak możliwości nagłego zaskoczenia przeciwnika zagraniem karty z ręki, którą chowaliśmy na czarną godzinę. Tutaj wszystkie nasze jednostki zostają wyłożone już na wstępie, niczym w szachach, a dopiero wóczas próbujemy wykrzesać z armii jakieś sprytne komba, tudzież urządzić wymyślne zasadzki.

2 plansze na których urządzimy małe Sodden

Po nieco dłuższej przygodzie i zapoznaniu z umiejętnościami poszczególnych jednostek, w naszej głowie rodzą się możliwe kombinacje i kombosy. W sukurs dodatkowo przychodzą karty neutralne, jakie możemy włączyć do każdej talii. Jest znacznie lepiej, jednak pewien niesmak z początku Berserkowych zmagań pozostaje.

Wszelkie porównania do Summoner Wars jak najbardziej na miejscu. Berserk najprościej możnaby określić dalekim krewnym hitu od Plaid Hat Games. Krewnym który niestety nieco gorzej poradził sobie z tego rodzaju taktyczną rozgrywką. Świat idzie do przodu, mechaniki są udoskonalane i to, czym zachwycaliśmy się kilkanaście lat temu niekoniecznie będzie lśnić dzisiaj. Tak też jest w przypadku Berserka - gry doskonałej przed laty, jednak na tle wypuszczanych dziś hitów wypada dość blado, nawet pomimo rewelacyjnej oprawy graficznej i sporej regrywalności.


Wiek: od 13 lat
Ilość graczy: 2-4
Czas rozgrywki: 40-60 min.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz