niedziela, 25 czerwca 2017

DVONN - recenzja gry

To już druga na Kostkarni gra z serii Gipf, w skład której wchodzą abstrakcyjne gry logiczne, zaprojektowane przez Krisa Burm. Po rewelacyjnym TZAAR, który po dziś dzień jest wyciągany na mój stół przy rozmaitych okazjach, oczekiwania były spore. Poniższa recenzja naświetli moje przemyślenia odnośnie nie tylko samej gry DVONN, ale i całego projektu Gipf.

Czwarta z kolei gra serii Gipf

Przyglądając się półkom sklepowym, tudzież witrynie internetowego sklepu, początkujący planszówkowicz może mieć niezły ból głowy jeśli chodzi o wybór Gipfowej gry. Wszystkie wyglądają niemalże identycznie, a więc którą wybrać? Byłoby doprawdy wspaniale, gdyby gdy oferowane były w jakimś pakiecie, jako że część pionów ma zastosowanie w różnych tytułach serii. Ale wróćmy do samego DVONN

Samo otwarcie pudła nie wprawi nas w zachwyt nagłym zalewem prześlicznych grafik czy fantazyjnych kart. Ikeowski rzekłbym design, bazujący na prostocie i nowoczesnej elegancji, ale czegóż oczekiwać po grze abstrakcyjnej, prawda?

 Instrukcja, plansza i woreczek z pionami, czyli to czego oczekiwaliśmy

Wizualna asceza i prostota zasad wcale nie muszą oznaczać beznamiętnie wyglądających komponentów. DVONN podtrzymuje jakość serii i udowadnia, że nawet najprostsze rozwiązania mogą wyglądać atrakcyjnie. Podejrzewam, że nie jestem jedyną osobą, która uwielbia przestawianie pionów i tworzenie wieżyczek, wsłuchując się w towarzyszące tej czynności postukiwanie.
Instrukcja krótka i świetnie spisana, co wpływa na czas tłumaczenia zasad nowym graczom. Tradycyjnie już, na jej końcu znajdziemy kilka porad strategicznych.

Ach ten słodki odgłos pionów wysypujących się z woreczka!

Szybki rzut oka na planszę przypominającą pajęczynę i rozpoczynamy rozgrywkę. Tutaj objawia się nam niewielki szkopuł, polegający na dość długim przygotowaniu do partii. Gracze będą bowiem rozstawiać piony naprzemiennie, rozpoczynając od czerwonych pionów DVONN. Rzecz jasna położenie pionów ma niebagatelne znaczenie, jednak po n-tej partii będziecie chcieli jak najszybciej przebrnąć przez żmudny i przydługi początek. Ostrzeżenie! Ostrożnie dobierajcie partnerów do rozgrywki, gdyż zdarzyć się może, że już na samym setupie naszego przeciwnika dopadnie paraliż decyzyjny, który zaskutkuje w rozważeniu złożenia przez nas aplikacji o pozwolenie na broń palną ;)
"Tomku, ale to dopiero rozstawienie. Ważne tylko aby mieć piony na krawędzi"
"Czekaj, czekaj, Ty na pewno starasz się mnie przechytrzyć. Poczekaj, muszę się namyślić jak rozstawić swoje wojsko!"

Witamy w świątyni dumania

W czasie gry przestawiamy piony naszego koloru, formując wieżyczki. Pamiętać przy tym musimy o kilku zasadach, z których najważniejszą jest to, aby nasze piony pozostawały w kontakcie z czerwonymi DVONN. Jeżeli jakaś grupa odłączy się od reszty na pajęczynie i nie będzie miała kontaktu z żadnym czerwonym pionem (pośredniego, lub bezpośredniego), odpada z rozgrywki. Naszym głównym celem jest budowanie wież. Gracz z najwyższą wieżą na końcu rozgrywki, zwycięża. Ciekawym rozwiązaniem jest jednak kwestia poruszania, gdyż uzależnione jest ono od wysokości wieżyczki. Pion pojedyńczy poruszyć się może wyłącznie o jedno pole (przeskok na puste pole jest niedozwolony), podwójna wieżyczka musi poruszyć się o 2 pola, potrójna o 3, itd.

Rozstawienie w niektórych rozgrywkach bywa koszmarnym przeżyciem

Porównań do TZAAR nie sposób uniknąć i pomimo tego, że DVONN jest kolejnym świetnym tytułem serii, daję mu oczko niżej. Przede wszystkim za przydługie rozstawienie, które nie ma aż tak wielkiego znaczenia, chyba, że jeszcze przed rozgrywką gracze rozrysują sobie w pamięci "strefę wojny" z wszelkimi możliwymi implikacjami najbliższych ruchów. Drugi minusik za samą planszę, dającą nieco mniej ograniczeń, gdzie pusty środek w TZAAR był jednym z podstawowych elementów strategii. 

Co mnie zaś zachwyciło? Po raz wtóry mamy tu do czynienia z fascynującą logiczną łamigłówką, w której kłody pod nogi nieustannie rzuca nam nasz przeciwnik. Oczywiście partia partii nierówna i wszystko zależy od poziomu jak reprezentuje nasz oponent. Z tego co zauważyliśmy, tutaj o wiele łatwiej o popełnienie błędu i niezauważenie fortelu jaki szykuje gracz z drugiej strony planszy. Wszystko za sprawą dość restrykcyjnych zasad poruszania pionami. W miarę upływu czasu i naszego obcowania z tym tytułem, całkiem szybko dojść możemy do mistrzostwa, gdzie nasz rywal - początkujący DVONNiarz, będzie z góry skazany na porażkę.

Kolejne ujęcie planszy ;)

Jak wspomniałem na początku, z chęcią przygarnąłbym Gipfowy pakiet, mieszczący wszystkie gry serii. Po pierwsze - oszczędność pieniędzy, po drugie - miejsca na półce. Seria przebojem wdarła się na toplisty, a niezależność językowa, prostota zasad, przeogromna regrywalność i ogrom strategicznych możliwości dają asumpt do rozgrywania kolejnych partii, także z osobami którzy swojej planszówkowej przygody nie chcieli przenieść poza warcaby.

DVONN nie rozczarował, choć do szybszego i chętniej ściąganego przez nas z półki TZAARa troszkę mu brakuje. Kris Burm wyczarował wachlarz doskonałych gier logicznych, dla wszystkich zmęczonych kolejnymi partiami szachów, a tytuły serii zasłużenie plasują się na wysokich miejscach rankingu BGG. 

Czy warto sięgać po omawiany dziś tytuł, mając w kolekcji inne gry belgijskiego autora? Jak najbardziej, tak, jeśli jesteśmy fanami abstrakcyjnych gier logicznych. Mamy tu do czynienia z podobną do znanej z TZAAR, aczkolwiek opartą na odmiennych zasadach rozgrywkę, która do gustu może przypaść także nieco młodszym graczom. Z drugiej strony, jeśli macie ograniczony budżet, bądź miejsce w kolekcji i jedna gra logiczna całkowicie Wam wystarcza, optowałbym jednak za TZAARem.


Serdeczne podziękowania dla wydawnictwa REBEL, za udostępnienie gry do recenzji!
Wiek: od 9 lat
Ilość graczy: 2
Czas rozgrywki: 30 min.



1 komentarz:

  1. To jest dowód na to, że gra nie musi być skomplikowana graficznie, żeby zapewniła masę frajdy. Szczerze mówiąc, wolę takie minimalistyczne rozwiązania - mniej kombinowania, mniej zdenerwowania i mniej sprzątania. :D

    OdpowiedzUsuń