niedziela, 6 listopada 2016

Mansions of Madness (druga edycja) - recenzja gry

Po raz drugi wkraczamy do Posiadłości Szaleństwa, by snuć się po szepczących korytarzach, opustoszałych uliczkach i splugawionych strychach. Tym razem przy akompaniamencie specjalnie zaprojektowanej, darmowej aplikacji, bez której grać nie sposób. Tak, wiem, aplikacje do gier planszowych mają dość liczne grono przeciwników, do których swego czasu i ja należałem. 
Cytując mojego kolegę: Cooo? Nasz kochany Cthulhu, mistrz Lovecraft, klimat, świece i te sprawy, a my mamy zerkać na ekraniki? Gdzie tu klimat?!
Czy Fantasy Flight Games nie strzeliło sobie w nogę dość ryzykownym posunięciem?
Zapraszam do szczegółowej recenzji!

Wielkie pudło (13 cm wysokości) mieści całe Lovecraftowskie plugastwo

Na wstępie zaznaczę, że z pierwszą edycją gry miałem nikły kontakt i nie miałem okazji zapoznać się z nią na dłużej, dlatego porównań niestety nie będzie. Skupię się wyłącznie na opisie edycji drugiej. 

Do gry zapraszają nas dwie instrukcje. Ta do nauki gry ma co prawda 20 stronic, ale odjąwszy ilustracje, przykłady i biorąc pod uwagę rozmiar czcionki, przeprawa przez zasady zajmie nam wcale nie tak wiele czasu. Druga książeczka to pomoc i skrót zasad, oraz ważnych terminów. Nie będzie zaskoczeniem, że obydwie stoją na najwyższym z możliwych poziomów i są po prostu idealne (za wyjątkiem składania figurek, ale o tym niżej).

Fragment jednej z rozgrywek (scenariusz trwał 4 godziny!)

Lubicie mroczne, Arkhamowe historie, gdzie za każdym progiem czyha coś chcącego wyssać nam mózg, doprowadzić do szaleństwa, połamać kości, lub zgwałcić umysł? Świetnie! Czytajcie dalej...

Aplikacja - którą możemy pobrać za darmo - daje nam możliwość rezegrania czterech podstawowych scenariuszy, o różnym stopniu trudności. Pierwszy z nich będziemy w stanie ukończyć w niecałe dwie godziny, jeśli zapoznaliśmy się w wystarczającym stopniu z zasadami i nie musimy nieustannie wertować instrukcji. Scenariusz ten nadaje się wprost idealnie jako wprowadzenie do Mansions of Madness, czy jak wolicie Posiadłości Szaleństwa. Tajemnicza rezydencja i niezbyt skomplikowana, acz trzymający Lovecraftowski klimat zagadka, rzekłbym - podręcznikowy przykład horrorów serwowanych przez samotnika z Providence.

Potworów zabraknąć nie mogło - kultyści będą pojawiać się bardzo często

Zaczynamy! Ale od czego?!
Od uruchomienia aplikacji rzecz jasna. Po wybraniu scenariusza przychodzi kolej na dobór inwestygatorów, badaczami tajemnic powszechnie zwanymi. A tych mamy ośmiu: milioner, grabarz, lokaj, ksiądz, sekretarka, atletka (moja ulubiona postać), parapsycholog i sierota-łobuziara. Każda z nich dysponuje unikalną umiejętnością i różnymi statystykami. 

Pomimo możliwości gry dla jednego gracza, minimalna liczba postaci jakie musimy kontrolować to dwie. Po wyborze badaczy, następuje rozlosowanie przedmiotów, zaklęć oraz przydział tokenów wskazówek. Aplikacja przenosi nas następnie na sam początek naszej przygody, gdzie lektor zaczyna snuć swą opowieść, dając nam informacje na temat scenariusza. Następnie instruuje który kafel terenu ułożyć, oraz informuje co znajduje się w naszym polu widzenia. Gra już się zaczyna!

Coś dla posiadaczy edycji pierwszej - zestaw konwersji

Fazy gry i podstawowe akcje
Do wyboru mamy szereg różnych akcji, z których najpopularniejszymi będą: ruch, eksploracja, przeszukanie, interakcja, atak oraz handel. Oprócz nich mamy również możliwość pchnięcia, podpalenia (przydatne w przypadku osaczenia przez wrogów) oraz kradzieży (gdy któryś z naszych kompanów nagle zacznie świrować i zechce wbić nam maczetę w czerep). Kafle terenu podzielone są na strefy które ułatwiają nam ruch, określając co znajduje się na polu na którym aktualnie przebywamy.
Pierwsza faza należy do badaczy. To właśnie w niej będziemy mieli szansę wykonać 2 dowolne akcje. Oprócz tych standardowych będziemy mieć szansę na ugaszenie pożaru, a także zabarykadowania drzwi (bardzo popularna metoda dzięki której możemy szybko wyjść z opresji). 
Druga faza to moment przebudzenia naszych największych lęków, wątpliwości, oraz aktywacja potworów na mapie. Ostatni etap tej fazy to sprawdzenie jaki efekt wywiera na nas widok i obecność stworów z piekła rodem, czyli horror check.

Zasady gry - znajdziemy tam odpowiedzi na nasze wątpliwości

Najstarszym i najsilniejszym uczuciem znanym ludzkości jest strach - H.P. Lovecraft
Mansions of Madness opowieścią stoi, toteż właśnie na tym skupia się cała rozgrywka. Zaraz, momencik, czy nie wspominałem o tym, że w grze mamy tylko kilka scenariuszy? Pytacie na ile to Wam wystarczy? Otóż, na wiele, wiele godzin! Przejście wszystkich możliwych spraw potrwa łącznie ładnych kilkanaście godzin. Oprócz tego, każdą z opowieści możecie przechodzić po kilka razy. Kafle terenu, układ pomieszczeń, potworów oraz tokenów generowany jest bowiem losowo. Całość ma jednak sens i prezentuje się doskonale. Pierwszy scenariusz przechodziliśmy dwukrotnie i nadal był nas w stanie zaskoczyć swą uporządkowaną nieprzywidywalnością. Warto też spróbować co najmniej dwa razy ten sam scenariusz, aby sprawdzić różne zakończenia jakie oferuje.

8 nieustraszonych bohaterów - do czasu aż dopadną ich fobie i zaczną świrować

Narracja którą serwuje nam aplikacja jest wspaniała! Od samego początku czujemy Lovecraftowski klimat na każdym rogu planszy. Olbrzymia w tym zasługa ambientowej muzyki oraz ponurych dźwięków dobywających się z aplikacji, które nawet po kilkugodzinnej sesji z grą nie są w stanie nas znużyć. Rozmowy z napotkanymi postaciami, interakcja z przedmiotami, odkrywanie tajemnic, (rozkopywanie ogródka, włamywanie się do domów, próby zastraszania, itd.) - istna rwąca rzeka cudownej fabularnej uczty, z nurtami niepewności i wysublimowanej grozy.

Figurki do pomalowania - będzie to dla mnie prawdziwa przyjemność!

Są błędy których popełnić nie lza
Pomimo możliwości walki oraz dość licznego aresenału jakim gra dysponuje - maczeta, strzelba, różne rewolwery, shotgun, siekiera, noże, łom, metalowa rura, tasak do mięsa, kastet, kilof, tommy gun, młot, wielki klucz francuski, a nawet dynamit - do walki uciekać będziemy się raczej w ostateczności. Dodatkowo, niektóre z przedmiotów można wykorzystać na dwojaki sposób, np. taka butelka whiskey. Po wypiciu odzyskujemy nieco poczytalności, następnie odwracamy kartę na drugą stronę i mamy naprędce skonstruowaną broń - elegancki tulipan!
Nasz początkowy błąd, przez który nieomal nie przegraliśmy scenariusza, to angażowanie się w każdą możliwą walkę. Tracimy w ten sposób cenny czas, a gra z czasem staje się coraz trudniejsza. Darujemy sobie powstrzymanie rytuału i wdamy w niepotrzebną bójkę? Za chwilę wrogów pojawi się jeszcze więcej a my będziemy w opałach!

Wygląd aplikacji w czasie trwania scenariusza (bez obaw, nie ma spoilerów)

Czas, czas... ciągle goni nas
Kolejny błąd nowicjuszy to przeszukiwanie absolutnie wszystkiego i przepytywanie wszystkich możliwych postaci. Miłośnicy gier przygodowych wiedzą o co chodzi :) Niestety czasami będziemy musieli użyć zdrowego rozsądku i darować sobie podejście o kilka pól do przodu w celu przeszukania beczki ze śledziami stojącej na pomoście, lub rozmowę z grupką nastolatków zajętą rzucaniem kamieni do wody. Wybory, decyzje, zmysł detektywistyczny i odrobina szczęścia - oto nasz najlepszy i niezbędny wręcz arsenał.

A to już przykładowy wygląd samych kafli

Przygotowań czas
Grając w Mansions of Madness musicie być przygotowani do częstego dostawiania nowych kafli na stół. Póki co, gdy kafli nie ma zastraszającej ilości, odbywa się to całkiem sprawnie, jednak nawet taki mini setup zajmuje trochę czasu. Aplikacja odwala tutaj połowę roboty za nas, rozmieszczając wszystko i krok po kroku informując co i gdzie dostawić. Gorzej sprawa wygląda podczas dłuższych scenariuszy, kiedy w czasie gry będziemy zmuszeni do kilkukrotnego ściągania wszystkich kafli, żetonów i figurek, tylko po to aby rozpocząć tworzenie nowej mapy, ponieważ właśnie przenieśliśmy się w inne miejsce.
Szczęśliwie, początkowy setup odbywa się bez tasowania większości kart. Ich losowaniem zajmuje się również aplikacja, dzięki czemu wszystkie karty poukładane są w porządku alfabetycznym (za wyjątkiem ran).

Niezbędnik badacza tajemnic - żetony wskazówek i kapryśne kości

Ph'nglui mglw'nafh Cthulhu R'lyeh wgah'nagi fhtagn
Mansions od Madness testami stoi. Będziemy je wykonywać niemal nieustannie. Otworzenie zamka, wykonanie uniku, przekonanie kogoś do naszej racji, dostrzeżenie fragmentu dowodu w stercie liści, przegnanie własnych demonów - kostki stukotać będą regularnie. Pomoc w testach zapewnią nam przedmioty, dzięki którym będziemy zwiększać nasze szanse na powodzenie. 
Niektóre kluczowe momenty w grze mogą zaważyć właśnie od wyniku rzutu, dlatego przed ostateczną konfrontacją dobrze jest się uprzednio przygotować. Zebrać przydatne przedmioty oraz żetony wskazówek - te otrzymujemy na szereg sposobów, począwszy od przypatrzenia się obrazowi na ścianie, odnalezieniu fragmentu notatnika, czy przez rozmowę z postaciami.

Obrażenia - fizyczne i psychiczne, jak przystało na Lovecraftowski horror

Żetony wskazówek będą nam również pomocne w czasie mini gier w jakie uzbrojone została aplikacja. Mamy ich kilka rodzajów: puzzle w których przestawiamy fragmenty układanki, przestawianie klocków (bardzo podobne) oraz szyfr gdzie naszym zadaniem będzie ułożenie pięciu odpowiednich symboli w jednym rzędzie (najtrudniejsza i najbardziej czasochłonna zagadka). Ilość prób, lub ruchów do przestawienia klocka/puzzla jest uzależniona od jednej z naszych statystyk. Szczęśliwie do zagadki możemy powrócić w kolejne turze jeśli nie uda nam się jej rozwiązać, a progres pozostanie, co pozwoli na kontynuację od miejsca w którym skończyliśmy.

Zaklęć niewiele, ale to przecież dopiero początek...

Okrutna niespodzianka
Jak wcześniej wspomniałem, jedyne karty jakie ulegają przetasowaniu, to karty ran. I tutaj dochodzimy do momentu w którym może nastąpić dość nieoczekiwane zdarzenie, a mianowicie jeden z naszych kompanów nagle zacznie zachowywać się nieco.. odbiegająco od normy. Otóż po wylosowaniu karty szaleństwa (gdy przekroczymy limit wytrzymałości psychicznej), badacz może zacząć realizować kompletnie inne cele aniżeli reszta grupy. Czasami jest to tylko lekki odchył od normy, jak zakończenie gry po uszkodzeniu innego badacza, innym razem nasza postać może kompletnie stracić poczytalność i działać na korzyść wroga! Oczywiście wszystko odbywa się w tajemnicy przed innymi. Atmosfera niepewności i podejrzeń niczym z kart powieści!

Postacie ze scenariuszy - anonimowi oraz pełnoprawni NPC

Czytujesz Lovecrafta? Cześć Ci i chwała!
Kilkukrotnie w czasie różnych scenariuszy miałem okazję zabłysnąć i podzielić się ze współgraczami moimi przypuszczeniami i tym co powinniśmy zrobić w pierwszej kolejności. Wszystko dzięki książkom H.P.Lovecrafta jakie wcześniej przeczytałem oraz doświadczeniu wyniesionym z innych Cthulhowatych gier. Stanowczo odradzam grę na zasadzie: stoję obok kosza na śmieci obok którego jest żeton eksploracji, to kosz przeszukam, bo dlaczego nie! Nie ma takiej opcji, abyście zdołali przeszukać wszystko na mapie i dotrzeć wszędzie. Kierujcie się instynktem i wskazówkami. Czasami będziecie je mieć już na początku przygody i w każdym momencie możecie do nich sięgnąć klikając w odpowiednie miejsce w aplikacji. Znajomość prozy Lovecrafta jest tutaj również sporym plusem.

Karty stanów i omawiane wcześniej skutki szaleństwa

Nuda? Powtarzalność? Nie tutaj
Czy to scenariusz, czy efekty rzucenia zaklęcia, czy może otrzymana rana - za każdym razem Pani Fortuna wtrąci swoje trzy grosze. Spletliśmy właśnie zaklęcie? Odwróć kochaneczku kartę i sprawdź jaki efekt ma na Twą psychikę. Test się nie udał? Stracisz przytomność, a może zaczniesz obłąkańczo wrzeszczeć. Czas pokaże...
Żadna rozgrywka nigdy nie będzie taka sama a dzięki efektom na odwrocie różnych kart, możliwości mamy wprost przeogromną ilość. Regrywalność zaskakująco wielka jak na grę z kilkoma scenariuszami.

Barykady, ogień, ciemność, drzwi, ściany i inne żetony

Co mnie w grze nie urzekło...
Nie będzie tego na szczęście wiele, aczkolwiek jest jedna rzecz przez którą muszę odjąć nieco od końcowej oceny. Wkładanie tokenów potworów do plastikowych podstawek jest nie tylko potwornie męczącym zajęciem ale i wielce niewdzięcznym. Aby wepchnąć to diabelstwo do środka, posiłkować się trzeba innymi tokenami, które mogą ulec zadarciu. Dodatkowo skandaliczny błąd w instrukcji (jeden, jedyny błąd w idealnej instrukcji) sprawia, że szybko możemy sobie zepsuć tokeny. Otóż jak podają zasady, najpierw wkładamy figurkę do podstawki a później wsuwamy token. Niestety niektóre figurki mają zbyt długie bolce i wsunięcie w podstawkę figurki, a następnie tokenu, może wywołać uszkodzenia (tak się stało u mnie).

Pamiętajcie:
WSUWAJCIE NAJPIERW TOKENY, A NASTĘPNIE WKŁADAJCIE FIGURKI!

Drugą niezbyt przyjemną sprawą, choć już nie tak poważną, jest nietrzymanie się niektórych figurek w podstawkach. Bolce są zbyt małe, a figurka nie trzyma się w otworach. Więcej grzechów - na szczęście - nie zauważyłem :)

Ten wynik rzutu to marzenie każdego badacza! (tutaj uratowało mi skórę w walce z kapłanem)

FFG = świetne figurki?
Jakościowo figurki prezentują się przyzwoicie. Łącznie mamy 24 miniaturki stworów i 8 badaczy. Szkoda wielka, że nie jest to jakość znana z Runebounda. Najsłabiej wypadają mdli do bólu kultyści, najlepiej - Star Spawn (ten wielki, Cthulhopodobny jegomość). Ogólnie razić może niewielka liczba detali, fragmenty nadające się do podcięcia cążkami i bardzo rzemieślniczy rzekłbym design, reprezentujący znany styl zwany tumiwisizmem ekonomicznym. Pół klasy lepiej wypadają na szczęście figurki badaczy na których odwzorowano nieco więcej szczegółow.

Przedmioty unikatowe - dowody, skrawki notatników, dzienniki i tajemnicze figurki
   
Druga edycja Mansions of Madness to prawdziwy, mroczny, fabularny raj, także dla graczy którzy nie mają partnerów do zabawy. Dzięki aplikacji pełniącej funkcję narratora możemy samotnie przemierzać mgliste zaułki Innsmouth, smutne korytarze zapomnianych domostw, a także targane wichrami mroczne plaże. Przygoda czai się na każdym rogu! Pradawne rytuały, Przedwieczne istoty, nieobliczalni obłąkańcy, tajemnicze mordy i skrywane przed światem sekrety.

Gdyby nie wpadka z podstawkami na figurki i opisem montażu z instrukcji, byłoby idealnie. Mansions of Madness jest grą wielką - dosłownie i w przenośni, a zestaw podstawowy wystarczy Wam na długie godziny niezapomnianych rozgrywek. Scenariusze nie są jednolite fabularnie i oprócz stopniów trudności mają także różny czas przeznaczony na ich ukończenie. Olbrzymia regrywalność, Lovecraftowski klimat i szybkie do opanowania zasady - doprawdy wspaniała gra kooperacyjna, momentami z nieoczekiwanym twistem. Niepewność, podejrzenia, narady oraz wątki detektywistyczne. Gra autentycznie wspaniała! Obecnie jestem na etapie oczekiwania na kolejne przygody, a czas umila mi ostatni scenariusz, który mam właśnie rozłożony na stole.

Druga edycja Mansions of Madness - istna epopeja grozy i horroru, przedstawiona za pomocą gry planszowej oraz rewelacyjnej aplikacji.
Zagrajcie choć raz, a przekonacie się, że jednak było warto!


Wiek: od 12 lat
Ilość graczy: 1-5
Czas rozgrywki: 120-360 min.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz