niedziela, 28 lutego 2016

Fury of Dracula (trzecia edycja) - recenzja gry

Tak, tak, to już trzecia edycja tej uwielbianej przez wielu gry! Hrabia Dracula po raz kolejny będzie zwodził łowców i rozszerzał wampirzą zarazę po całej Europie. Zadaniem czwórki dzielnych pogromców wampirów jest jak najszybsze wytropienie hrabiego i wbicie kołka w jego przesiąknięte Złem serce. Opieszałość również i tutaj wysoce niewskazana! Macki Draculi sięgają wszędzie, a sieć agentów regularnie informuje swojego pana o postępach łowców.
Kołki nastrugane, bilety kolejowe zakupione, wianuszki czosnku przez szyje przewieszone! Polowanie czas zacząć!

Kultowa gra powraca!

Tak jest! Fury of Dracula powraca, z całą potęgą wampirzych hord, pokąsanych dziewic, świętych hostii i osikowych kołków! Osobiście nie miałem okazji grać w poprzednie edycje, więc porównania nie mam, jednak zetknięcie z edycją trzecią jest niezwykle przyjemne. Według wielu recenzentów gra została solidnie poprawiona, a mechanizmy które średnio się sprawdzały zostały zastąpione na nowe i rzecz jasna lepsze. Ale od początku...

Czwórka nieustraszonych pogromców wampirów i sam D.

Asymetryczna rozgrywka w której będziemy brali udział, to pojedynek pomiędzy czwórką łowców, a podstępnym hrabią Draculą. Nasze zadania są jednoznaczne: łowcy muszą jak najszybciej wytropić i ukatrupić wampira, nim ten zdobędzie 13 punktów wpływów. Tymczasem Dracula, aby osiągnąć swój cel, powinien jak najdłużej trzymać się w ukryciu. Przemieszczając z jednej lokacji do drugiej, wąpierz będzie zarażał swą klątwą niewinnych ludzi, tworzył gniazda oraz szykował przeróżnego rodzaju pułapki. Każdy zarażony który przez odpowiednio długi czas zostanie niewyryty i dojrzeje, zapewni Draculi określoną liczbę punktów wpływów.

Znaczników nie ma zbyt wiele

Tropiąc wampira ostatnią rzeczą jakiej pragniemy jest bezmyślne wałęsanie się po Europie. Pierwszą rzeczą jaką należy zrobić grając po stronie łowców jest zaopatrzenie. Tura została podzielona na cztery fazy łowców: Świt, dzień, zmierzch i noc, oraz dwie fazy Draculi. Dzień jest jedynym okresem kiedy łowcy mogą się przemieszczać na mapie (a uwierzcie, poruszać się trzeba). Jest to również "bezpieczny" okres, który zapewnia nam ciągnięcie kart zdarzeń z wierzchu stosu. Karty zdarzeń są niezwykle przydatne i potrafią przeważyć szalę zwycięstwa na jedną ze stron. Jeśli będziemy mieli ochotę pociągnąć kartę zdarzeń w nocy, ciągniemy ją ze spodu talii i jeśli będzie to karta Draculi, weźmie ją sobie na rękę tym samym się wzmacniając. Karty łowców i Draculi są razem zmieszane i przetasowane, toteż nigdy nie wiadomo co wyciągniemy ze spodu. Mają one również inny rewers. Jeśli w ciągu fazy dnia widzimy iż górna karta należy do hrabiego, kosztem akcji możemy taką kartę odrzucić. Bardzo fajna sprawa.

Karty zdarzeń (jest ich naprawdę sporo!)

Jeśli myślicie "Po co ciągnąć karty zdarzeń ze spodu i wzmacniać Draculę?", kilka słów wyjaśnienia. Pamiętajcie, iż w ciągu nocy łowcy nie mogą podróżować. Jedynymi opcjami jakie im zostają są:

* Rezerwacja biletu kolejowego (maksymalnie można mieć ich 2)
* Odpoczynek (odzyskanie 1 punktu życia)
* Przeszukanie (tylko jeśli jesteśmy w mieście w którym przebywał Dracula)
* Użycie zdolności specjalnej
* Wymiana z inną postacią
* Zaopatrzenie

Z powyższych opcji większość będzie dla nas często często nieopłacalna lub chwilowo nieprzydatna (np. jeśli osiągniemy limit biletów) i jedyną rozsądną opcją będzie zaopatrzenie. W dużych miastach ciągniemy w takim przypadku kartę przedmiotu oraz kartę zdarzenia, tymczasem w miasteczkach jest to wyłącznie karta zdarzeń. Użycie tej akcji w ciągu dnia uniemożliwi nam ruch kiedy zapadnie noc. Po zmierzchu będziemy mieli nieodpartą chęć zaryzykowania i sprawdzenia czy przypadkiem uda nam się wylosować korzystną dla nas kartę zdarzeń. Będzie to się działo zwłaszcza wtedy, gdy nie będziemy mieli żadnej innej ciekawej opcji do wyboru.

Gdzie teraz licho poniesie przebiegłego wąpierza?

Na Kostkarni opisywałem już inną grę, niezwyklę do Fury of Dracula podobną. Mowa o Van Helsing. Tam jednak poruszaliśmy się po samym zamczysku hrabiego. Tutaj placem boju i poszukiwań jest spora część Europy (wielka szkoda, że zabrakło Polski).
Oprócz lokacji naziemnych, możemy też poruszać się po akwenach morskich. Jak powszechnie wiadomo, wampiry nie przepadają za wodą, dlatego też ilekroć Dracula zaokrętuje na statek, utraci przy takiej akcji 2 punkty życia (ma ich łącznie 15). Ponadto każdy kolejny ruch po obszarze morskim, to utrata kolejnego punktu życia.
Wydawać by się mogło iż poruszanie się po wodzie jest kiepskim rozwiązaniem dla hrabiego, jednak ma to również swoje plusy, jak szybkie przemieszczenie się z jednego końca Europy na drugi. Oprócz tego, czasem Dracula będzie zmuszony do takiej akcji, będąc przyparty do muru przez łowców.

Sporych rozmiarów mapa

Sam Dracula ma w czasie swojej tury dwie akcje. Wybranie jednej z kart lokacji i umieszczenie jej na specjalnym wampirzym szlaku (prawa strona planszy, złożona z 6 miejsc), oraz położenie na ostatnio zagranej karcie lokacji jednej z kart niespodzianek. 

Każda lokacja w grze ma przypisaną jedną kartę miejsca. Kładąc taką kartę umiejscawiamy ją zawsze na pierwszym miejscu. Przed położeniem jej na szlaku Draculi (ten po prawej stronie) przesuwamy obecnie znajdującą się kartę o 1 miejsce w prawo, czyniąc w ten sam sposób z każdą kolejną kartą. Jeśli któraś z kart osiągnie ostatnią, szóstą pozycję i musi zostać przesunięta, po prostu jest ściągana z planszy. Gdyby na takiej karcie znajdowała się karta niespodzianki, gracz operujący Draculą wybiera co z taką kartą ma się zdarzyć. Do wyboru ma: stworzenie gniazda lub uruchomienie specjalnego efektu na dole karty (często zapewnia on punkty wpływów).

Karty niespodzianek, czyli co w danym mieście przyszykował dla łowców Dracula

Ten system umożliwia łowcom śledzenie wampira jeśli mamy odsłoniętą choć jedną kartę lokacji. Uniemożliwia to również chwilowo Draculi powrócenie do tego samego miejsca, dzięki czemu hrabia nie będzie krążył przez większośc gry pomiędzy dwoma tymi samymi lokacjami. Całość została naprawdę sprytnie przemyślana i świetnie zbalansowana, a w czasie rozgrywki szala zwycięstwa przesuwa się raz na jedną, raz na drugą stronę.

Pościg za wampirem wygląda tutaj niezwykle klimatycznie. Hrabia rzuca pod nogi łowców coraz to nowsze utrudnienia, zsyła mgłę uniemożliwiającą wydostanie się z miasta, bądź sztorm na morzu, podczas gdy wierni słudzy Draculi tworzą blokady dróg i torów kolejowych. Z kolei łowcy rozmieszczają w miastach święte hostie aby utrudnić wampirowi poruszanie się po mapie. Rozgrywka wygląda niczym fabuła dobrej powieści, przy czym to my piszemy scenariusz.

Część arsenału pogromców wampirów

Jednym z moich ulubionych mechanizmów w trzeciej edycji Fury of Dracula jest system walki. Pokrótce wygląda to nieco jak gra w kamień, nożyce, papier. Dracula bierze do ręki 5 losowych kart ze swojej mini-talii wampirzych sztuczek i wybiera jedną z nich, którą akurat ma ochotę użyć, kładąc ją zasłoniętą przed sobą. Może to być użycie szponów, kłów, ucieczka, czy np. próba hipnozy. Łowca ma w swoim arsenale wszystkie przedmioty które zdołał zebrać w czasie swoich podróży, oraz 3 karty specjalne. On również wybiera jedną z kart i kładzie zasłoniętą przed sobą. Następnie karty są jednocześnie odwracane. 
Niemal każda karta ma na sobie ikonę (w górnym lewym pasku). Jeśli łowcy udało się dopasować jedną ze swoich ikon do ikony wampira, atak potwora zostaje anulowany. Jeśli nie, karty są rozpatrywane normalnie. Przy odrobinie szczęścia uda nam się sparować w ten sposób sporo wampirzych ataków, zmuszając go do próby ucieczki.

Karty boju obydwu ze stron

Zapoznanie się ze wszystkimi niuansami rozgrywki zajmuje nieco czasu, więc warto wcześniej zarezerwować nieco czasu na lekturę instrukcji. Na stronie BGG jest też bardzo przydatny tutorial (TUTAJ) w którym przez ponad godzinę czasu Michael z Off the Shelf tłumaczy nam krok po kroku prawidła gry.

Pamiętajmy iż w czasie rozgrywki wszystkie postacie łowców muszą brać udział w grze, toteż jeśli gramy we 2 osoby, jedno z nas musi kontrolować wszytkie 4 postaci pogromców wampirów. Ponadto w każej turze aktywowane są one w tej samej kolejności (możemy to zmienić za pomocą niektórych kart). Rzecz jasna najbardziej emocjonującym doświadczeniem będzie gra w 5 osób, jednak to w przypadku dwuosobowej partii możemy samemu zaplanować naszą strategię stając po stronie łowców.

Figurki w pudełku są niepomalowane

Cztery figurki z zestawu to solidne wykonanie do jakiego Fantasy Flight Games zdążyło nas już przyzwyczaić. Niestety sporo minus za odlew samego Draculi. Niechlujny, rozmazany, brak jakichkolwiek szczegółów - po prostu spartaczona robota! Braki w figurce musiałem zatuszować malowaniem, choć i to niewiele pomogło.

Grafiki - sam miód! Klimat aż kipi. Niektórzy narzekają na sam wygląd Draculi, marudząc iż wygląda niczym z lat 50-tych. Osobiście po stokroć wolę takiego hrabiego, aniżeli jakiegoś wypacykowanego gogusia z modną fryzurą. Dla mnie Dracula wygląda idealnie i niezwykle klimatycznie - jakby sam Bela Lugosi zszedł z ekranu. Tylko ta figurka...

Ekstraordynaryjne sztuczki Draculi

Zasady dla zaawansowanych wprowadzają dodatkowe atrakcje do gry, a zarazem nieco bardziej ją komplikują. Jedną z nich są właśnie wspomniane wcześniej wampirze gniazda, pozwalające na obsianie jednej z lokacji sporą ilością kart niespodzianek, przez co wchodzący do tego obszaru łowcy będą narażeni na spore niebezpieczeństwa. Inna zasadą jest dołączenie do ręki Draculi pięciu specjalnych kart mocy. Hrabia będzie mógł je dokładać na swój szlak aby skorzystać ze specjalnych zdolności jakie dana karta zapewnia.

Nasza wczorajsza 3-godzinna rozgrywka tylko potwierdziła moje wcześniejsze odczucia odnośnie gry. Każda partia to fascynujący wyścig z czasem i wielka niewiadoma kto zdoła zwyciężyć. Oj, dzieje się na planszy, a staranne planowanie jest tutaj z reguły wysoce wynagradzane. Z reguły, gdyż nigdy nie wiadomo jaką sztuczkę szykuje dla nas przeciwnik.

Wczoraj nasz Dracula skrył się na Półwyspie Apenińskim!

Trzecia edycja Fury of Dracula to prawdziwie gotycka przygoda rozgrywana na klimatycznej planszy Europy! Niesamowite emocje, doskonały balans, świetny system walki (kostki poszły w niepamięć) i fantastyczne grafiki. Gra się niewiarygodnie dobrze i nieco żałuję, że nie miałem okazji zapoznać się z poprzednimi edycjami.

Przed rozgrywką dobrze jest zapoznać się z kartami walki dostępnymi dla Draculi i łowców, aby wiedzieć na co się przygotować w nadchodzących bojach i nieco zaznajomić z fortelami przeciwnika. Bądźcie przygotowani na wydłużający się czas rozgrywki (nawet do 4 godzin), zwłaszcza gdy przy stole jest większa liczba osób i łowcy dyskutują kolejne posunięcia lub starają wykoncypować obecne położenie Draculi na podstawie wcześniej uzyskanych wskazówek.

Nie lekceważcie potęgi jaką niosą ze sobą karty wydarzeń! Mogą one szybko wysforować nas do przodu. Dzięki świetnemu balansowi każda ze stron ma w rezerwie sztuczki i zdolności pozwalające zniwelować przewagę przeciwnika i przeważyć szalę zwycięstwa na swoją stronę.

Spektakularny gotycki horror, pełen napięcia i nagłych zwrotów akcji. Słowa niczym z recenzji filmowej, ale trzecia edycja Fury of Dracula w pełni zasługuje na wszelkie słowa pochwały które przelały się tutaj pod jej adresem!


Wiek: od 14 lat
Ilość graczy: 2-5
Czas rozgrywki: 120-240 min.


2 komentarze:

  1. mam druga edycję tej gry ale po przeczytaniu recenzji chyba koniecznie muszę zakupić trzecia. jest kilka zmian na plus no i trochę inna szata graficzna. świetna recenzja!

    OdpowiedzUsuń