sobota, 15 sierpnia 2015

Star Wars: Imperial Assault - recenzja gry

W chwili gdy piszę te słowa, Star Wars: Imperial Assault zajmuje 15-tą pozycję w rankingu gier BGG, oraz drugie miejsce w kategorii gier tematycznych. Jak to się stało, że gra mechanicznie bazująca i czerpiąca garściami z drugiej edycji Descenta przebiła się tak wysoko do topki, depcząc po drodze swą - bądź co bądź - matkę rodzicielkę?
No cóż, FFG najzwyczajniej w świecie wyciągnęło wnioski z pewnych zgrzytów w Descentowej mechanice i nowe dziecko ulepszyło. I tak właśnie SW:IA można postrzegać. Jako ulepszoną mechanicznie wersję Descenta, osadzoną w kompletnie innym settingu.

Ogromniaste pudło i tona komponentów

Świetny design graficzny na pudełku to pierwsze co rzuca nam się w oczy. To, oraz wysokość samego pudła z grą (14cm!) a także jego ciężar. Oprócz mnóstwa kart, kafelków planszy, kostek oraz znaczników, w środku znajdziemy blisko 40 wysokiej jakości figurek.
Nim jednak rozpoczniemy nasze zmagania w Star Warsowym świecie zapoznać musimy się rzecz jasna z instrukcją. Dobra wiadomość dla tych, którzy są obeznani z Descentem. Mechanika jest niemal identyczna. Niechaj nie przestraszą was również 4 książeczki z zasadami. Do rozpoczęcia gry wystarczy przeczytanie części jednej z nich, która krok po kroku będzie nas zapoznawać z wszelkimi tajnikami gry. Pierwsza rozgrywka, której zadaniem jest oswojenie się z grą, będzie możliwa już po 15-20 minutach lektury. Później będziemy zagłębiać się coraz bardziej, poznamy tryb kampanii i rozgrywkę skirmishową (w formie potyczek 2 armii).

Widok znajomy, ale co robią tutaj te nowe symbole?!

Przed rozpoczęciem ustalamy który z graczy kontroluje Ciemną Stronę Mocy, a który przejmie Jasną. W przypadku trybu kampanii każdy gracz będzie mógł kontrolować wybraną przez siebie postać (lub postacie).
Kolorowymi kostkami będziemy się posługiwać w celu określenia obrażeń oraz obrony, aby sprawdzić trafienie, oraz ustalenia czy uda nam się skorzystać z jakiejś specjalnej zdolności bądź wzmocnić atak (umożliwiają to symbole błyskawicy).
Porównując do Descenta, oprócz zmienionej ikony obrażeń, kostki mają 2 nowe symbole: unik (niweluje atak przeciwnika), oraz symbol usuwający jeden z surge'ów, czyli wzmocnień. Fajnie pomyślane.

Bohaterów szóstka, ale FFG zaleje nas całą masą nowych postaci w dodatkach

Do wyboru mamy 6 podstawowych bohaterów, z których każdy będzie miał osobną mini talię kart ze swoimi zdolnościami. Nowe umiejętności z talii możemy dokupować za punkty doświadczenia jakie zdobędziemy w czasie różnych misji.
Podobnie jak w Descencie, tak i tutaj mamy prędkość określającą punkty ruchu, zdrowie, oraz wytrzymałość pozwalającą na korzystanie ze zdolności oraz umożliwiającą dodatkowy ruch (w ten sposób możemy maksymalnie poruszyć się wyłącznie o 2 dodatkowe pola). Nie ominą nas również testy. W tym wypadku każda postać ma podane kostki którymi przyjdzie rzucać w przypadku np. testu mechaniki. Wyrzucenie symbolu surge równa się powodzeniu.

Gadżet wskazujący poziom zagrożenia oraz aktualną rundę gry

Świetnym sposobem na oznaczanie rund jest całkiem sporych rozmiarów panel, wymagający od nas małego montażu przed rozgrywką. Nie tylko określa aktualną turę, ale i podaje poziom zagrożenia, który jest niezwykle istotny w rozgrywce w Star Wars: Imperial Assault. Dzięki punktom zagrożeń, gracz kontrolujący siły Imperium (czyli Lorda Vadera i spółki) będzie mógł wystawiać nowe jednostki na pole walki (każda z nich ma swój koszt zagrożeń), oraz wzmacniać oddziały już usytuowane na mapie.

Misja pierwsza - te figurki aż proszą się o pomalowanie!

Przed rozpoczęciem jakiejkolwiek rozgrywki, najpierw musimy złożyć pole gry, korzystając ze specjalnych, ponumerowanych kafelków. Każda misja dokładnie określa sposób ich ułożenia, rodzaje żetonów jakie trafią na mapę, oraz miejsce ulokowania jednostek. Misje są pełne niespodzianek i wyłącznie gracz kontrolujący Imperium ma prawo do zaglądania w instrukcję przeznaczoną dla kampanii.
Sytuacja którą widzicie powyżej idealnie odzwierciedla moment zaskoczenia dla graczy kontrolujących bohaterów (jasne, piaskowe figurki). W momencie otwarcia drzwi, na mapę umieszczone zostają nowe jednostki, które mogą nieźle pomieszać nam szyki. U nas ta konkretna misja zakończyła się porażką bohaterów, którym nie udało się zniszczyć wszystkich paneli kontrolnych z powodu zmarnowania zbyt dużej ilości czasu w walce z siłami wroga.

Nie wystraszcie się 4 instrukcji!

Kosmiczny Overlord, zwany przez niektórych Lordem Wiaderem, czyli osoba kontrolująca Imperium, będzie miał w swoim arsenale szereg kart przeróżnych jednostek, które będzie mógł wystawiać na mapę. W przypadku niektórych misji są jednak pewne ograniczenia co do rodzaju dostępnych żołnierzy. Tak jak i w Descencie, tak i tutaj, każda jednostka to 2 rodzaje: ulepszona wersja, lub wersja podstawowa. Karty jednostek dzielą się na 3 typy: Rebelianci, Imperium, oraz pozostali (stwory, najemnicy i insza kosmiczna zbieranina).

Przykładowe jednostki

W miarę upływu kampanii, gracze będą rozpoczynać kolejne misje. Te dzielą się na główne (ważne dla fabuły), oraz poboczne, w których będziemy mogli wyruszyć na odsiecz jednej ze Star Warsowych postaci i dołączyć ją do nas jako sojusznika, lub np. wyskoczyć na którąś z planet w celu obicia paru przemytniczych łbów i zgromadzenia cennych kredytów. Niemal zawsze będziemy mieć wybór co do misji którą będziemy rozpoczynać. Klimat Gwiezdnych Wojen jest tutaj wszechobecny! Każda karta ma na sobie cytat z sagi, podający również z której części pochodzi. Do tego świetna grafika i piękne, wysokiej jakości figurki. Fani Star Wars powinni być w siódmym niebie.

Descent miał 2 decki z rodziałami, tutaj mamy ich aż 3

Gracz kontrolujący siły Imperium, tuż przed rozpoczęciem będzie mógł określić swoją specjalizację. Zestaw podstawowy gry ma ich 3. Może opierać się na brutalnej sile, geniuszu taktycznym, lub na specjalizacji inżynieryjnej. Każda specjalizacja to osobna, mała talia kart z której w miarę upływu gry będziemy dokupywać nowe wzmocnienia.
Pod koniec każdej misji każda strona otrzymuje punkty za ukończenie scenariusza. Faworyzowana jest oczywiście strona która potyczkę zwyciężyła, jednak nie zakłóca to specjalnie balansu przed następnym starciem. Całość układa się w zgrabną historię, którą tworzą sami gracze, bądź to wybierając rodzaj kolejnej misji, czy też bazując na ich poczynaniach i decyzjach w konkretnym scenariuszu.

Misja poboczna - ruszamy w sukurs dla samego Luke'a Skywalkera!

W czasie trwania misji na każdej mapie odnajdziemy skrzynie skrywające rozmaite dobra: sprzęt medyczny, granaty, różnego rodzaju skanery, oraz rzeczy które będziemy mogli spieniężyć pod koniec scenariusza. Wszak kredyty zarabiać trzeba, by móc sprzęt swój należycie ulepszyć, pozbyć starego złomu i zakupić potężniejsze blastery.
Do gustu nie przypadły mi naklejki jakie odnajdziemy w pudełku. Potrzebne nam one będą kiedy na mapie pojawią się dwie identyczne grupy tych samych jednostek np. dwa 3-osobowe oddziały stormtrooperów. Naklejki pozwalają nam odróżnić która jednostka do której grupy należy. Z naklejkami sami wiecie jak jest, z czasem klej wysycha, a z naklejania nici. Można to było zupełnie inaczej rozwiązać, choćby robiąc niewielkie dziurki w podstawkach i w razie konieczności wbijając tam małe flagi, lub poprzez specjalne nakładki na podstawki.

Stany postaci, przedmioty w skrzyniach i karty Imperium

Kolejny motyw znajomy z Descenta to stany postaci. Tutaj mamy ich jak na razie 3, a są to: Skupienie, Krwawienie, oraz Oszołomienie. Pierwszy stan jest jak najbardziej pozytywny i pozwala nam dołączyć dodatkową zieloną kość do puli ataku. Uwierzcie mi, będzie to bardzo często stosowane w czasie rozgrywki. Dwa pozostałe to głównie efekty ataków naszych przeciwników oraz innych nieprzewidzianych zdarzeń w czasie misji.
Jednostki poruszać się będą na mapie naprzemiennie - raz po jednej, raz po drugiej ze stron (kolejne ulepszenie w stosunku do Descenta), co daje o wiele więcej możliwości taktycznych, nie każe w nieskończoność czekać na swoją kolejkę i nie przeważa szali zwycięstwa.

Karty rozkazów

Osobnym rodzajem kart są karty rozkazów. Używane będą one wyłącznie w trybie skirmish, który porównać można do rozgrywki bitewnej dwóch generałów. Karty rozkazów to sztuczki, fortele i manewy które będziemy mogli stosować na placu boju. Wielkie brawa za ten tryb, gdyż nie wymaga on rozkładania całej kampanii i zagłębiania się w fabułę, jeśli nie mamy akurat na to czasu. Dzięki temu trybowi, w pudełku Star Wars Imperial Assault mamy tak naprawdę 2 gry! Stąd też właśnie obecność trzeciej instrukcji, albowiem czwarta to megarozbudowany FAQ w którym szybko znajdziemy odpowiedź na nurtujące nas pytanie dzięki przejrzystemu spisowi treści.

Luke osaczony przez wrogie siły!

W kartach jednostek odnajdziemy również postacie unikatowe, jak wspomniany wyżej Luke Skywalker, Chewbacca czy też Darth Vader. Są one doprawdy potężne porównując je ze zwykłymi bohaterami, nie wspominając o mięsie armatnim jakim są stormtrooperzy (3 punkty zdrowia - schodzą często po jednym strzale). W jednej z pierwszych misji pobocznych gracze spróbowali swych sił przeciwko Vaderowi, a ich poczynania przypominały okładanie byka packą na muchy. Zabrać mu jakiekolwiek punkty zdrowia na początku rozwoju bohatera jest sztuką prawie niemożliwą. Iście potężny przeciwnik! Na szczęście po Jasnej stronie mocy również mamy potężnych sprzymierzeńców, a w miarę upływu kampanii zdobywamy naprawdę mocny sprzęt.

W zestawie który zakupiłem były dwie dodatkowe figurki - Darth Vadera oraz Luke'a Skywalkera, a wraz z nimi osobne misje oraz dodatkowe karty. Niestety w pudełku znajdziemy również żetony niektórych jednostek, co oznacza, że przyjdzie nam kupować kolejne miniature packi z osobnymi figurkami. Oj tak, dla wielu z nas znalazł się kolejny pożeracz ciężko zarobionych kredytów.

Gra w SW:IA to naprawdę przednia rozrywka. Ulepszono kilka rzeczy w stosunku do drugiej edycji Descenta (zmiany dotyczą również obliczania pola widzenia), wprowadzono klimatyczny, ukochany przez wielu setting Gwiezdnych Wojen, oraz rewelacyjny tryb skirmish. Star Wars Imperial Assault pokazuje jak naprawdę powinien wyglądać Descent 2 by móc w pełni cieszyć się z rozgrywki.
Świetnie zbalansowane misje (do końca nie wiadomo która strona zwycięży scenariusz), cudowne komponenty (poza naklejkami, których jestem odwiecznym przeciwnikiem), taktyczne walki i KLIMAT! Pozostaje nam tylko sobie wyobrażać jakie nowe jednostki (barc speedery, AT-RT!) pojawią się w kolejnych dodatkach. Brakuje tylko X-Wingów, ale od tego mamy przecież inną grę.
Zabawa, zabawa i jeszcze raz zabawa. Ta gra to spełnienie marzeń dla wielu z nas, nawet jeśli - podobnie jak ja - nie są wielkimi fanami Gwiezdnych Wojen.
Miejsce na BoardGameGeek w pełni zasłużone. FENOMENALNA gra!!!

Film z unboxingiem znajdziecie tutaj.


Wiek: od 12 lat
Ilość graczy: 2-5
Czas rozgrywki: 90 min.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz