wtorek, 31 marca 2015

Thunderstone - recenzja gry

Dziś recenzja gry przy której spędziliśmy niejeden wieczór. Pierwsza edycja niezwykle zajmującej karcianki osadzonej w świecie pełnym magii i paskudnych stworów. Cel gry? Zejść do podziemi i nałupać tyle punktów zwycięstwa za pokonane stwory, ile tylko się da. Do dyspozycji mamy niewielką wioskę w której zaopatrujemy się w sprzęt lub przesiadujących tam najemników różnorakich profesji. Wszak przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę, prawda? Zgarniamy więc nieustraszoną ekipę, kupujemy sprzęt i zapuszczamy się w mroki lochów, nie zapominając o niezbędnym źródle światła w postaci pochodni.

Solidny deck-building w świecie fantasy

Zapoznanie się z zasadami Thunderstone zajmuje nam naprawdę niewiele czasu. Instrukcja w pierwszej edycji została napisana jasno i klarownie, a wszelkie niedopowiedzenia i wątpliwości zostały wyjaśnione pod koniec książeczki z zasadami.
Zanim wyruszymy do podziemi musimy poświęcić nieco czasu na rozłożenie gry oraz zdecydowanie które karty umieścimy we wiosce. Możemy zrobić to losowo, korzystając ze specjalnych kart które będziemy ciągnąć, lub najzwyczajniej je wybrać. Każda wioska ma 4 stosy kart podstawowych do których należą: wieśniaki (bardzo mizerni wojownicy), sztylety (najgorsza możliwa broń), pochodnie (te są niezwykle potrzebne), oraz racje żywnościowe (rzadko kiedy się przydają). Każdy z graczy będzie ropoczynał grę z kilkoma podstawowymi kartami właśnie, które sukcesywnie będzie mógł odrzucać lub/oraz dokupywać lepszy sprzęt i najemników. W ten oto sposób budować będziemy swoją talię. Oprócz kart podstawowych, do wioski dołączamy 12 stosów kart, na które składa się mieszanina uprzednio wybranych lub wylosowanych akcesoriów i pomocników. Mogą to być przykładowo: zaklęcia, tragarze, specjalna żywność, runy lub broń. Oprócz tego na samej górze wioski układamy 4 stosy poszukiwaczy przygód, a tuż ponad nią rozkładamy karty stworów, tworząc podziemia.

Tak wygląda rozłożona gra (na dole swą akcję wykonuje jeden z graczy)

Podziemia wyglądają bardzo prosto. Wyciągamy 3 karty i układamy je kolejno, na prawo od talii potworów. Im bliżej talii karta potwora się znajduje, tym więcej światła potrzeba aby móc go pokonać w walce. W czasie naszej tury bowiem, musimy zadecydować czy chcemy iść do wioski na zakupy (możemy zakupić 1 kartę w czasie tury), czy też odwiedzić podziemia i spróbować walki z jednym z monstrów tam urzędujacych.
Bardzo ważnym elementem w grze Thunderstone jest nie tylko posiadanie odpowiedniej "siły ognia", ale i światła. Jeśli nam go zabraknie, będziemy zmuszeni odjąć kilka punktów od naszej skuteczności ataku. Wszak wiadomo, że w podziemiach jest ciemno, a po omacku walczyć nie lza. Tutaj przekonujemy się o potrzebie posiadania w naszej talii nie tylko mocnych bohaterów, oraz ostrych mieczy, ale i zwykłych pochodni lub innych źródeł światła.

Podstawowe karty z którymi zaczynamy grę

Na początku naszej tury ciągniemy 6 kart z naszej talii i rozkładamy je przed sobą. W tym momencie mamy 3 opcje: odwiedzić wioskę, zejść do podziemi, lub wyrzucić kart z talii, jeśli nam nie pasują.
Jeśli przypatrzycie się kartom, zauważycie symbol monety w górnym lewym rogu. Wartość określa naszą kiesę którą dysponujemy w danej turze i którą sumujemy z 6 rozłożonych kart. Jeśli uzbieramy w ten sposób w naszej turze dość sporą liczbę monet, najrozsądniejszą opcją będzie wejście do wioski i zakup którejś z mocnych kart tam będących. Możemy jednak zdecydować się na odwiedzenie podziemi i wybór jednego z trzech stworów, którego chcemy zaatakować. Pamiętamy, że im dalej stwór się znajduje od wejścia, tym jest ciemniej i tym więcej światła potrzebujemy aby uniknąć redukcji ataku za jego brak. Każda karta, która ma na sobie wyryte "Atak" pozwala nam na dodanie jej do całkowitej wartości ataku jaką dysponujemy w tej turze. Pamiętamy jednak o kilku rzeczach. Po pierwsze przedmioty muszą zostać dołączone do postaci, która dysponuje odpowiednią siłą. Tak, tak, nie możemy ot tak dołączyć wielkiego młota bojowego do chuderlawego kleryka czy szczypiorkowatego czarodzieja. Oprócz tego potwory często mają na sobie specjalne zdolności które mogą negować skutki jakiejś broni lub któregoś bohatera.

Sprzętu będziemy mieli pod dostatkiem (tu tylko kilka przykładowych kart)

Pokonując potwory zdobywamy doświadczenie, reprezentowane przez specjalne karty. Za expa który zgarniemy w podziemiach możemy ulepszać naszych bohaterów na kolejne poziomy. Każdy bohater dysponuje 2 rozwinięciami, co daje nam 3 różne karty jednego herosa. Każde ulepszenie to zyskanie nowej zdolności na karcie bohatera, oraz zwiększenie jego ataku. Pamiętajmy jednak, że poszukiwacze przygód będą powoli z wioski znikać w miarę ich rekrutowania, a puste miejsca nie zostaną uzupełnione nowymi kartami. Punkty zwycięstwa zdobywać będziemy również w przypadku rozwinięcia - lub kupna - któregoś z bohaterów na trzecim poziomie.

 Elfi wizard awansuje nam z czasem na arcymaga

W miarę upływu czasu nasza talia będzie się robić coraz to większa. Wynika to nie tylko z zakupu nowych kart i rekrutacji bohaterów, ale i z powodu wchłaniania do talii wszystkich pokonanych potworów. Im więcej stworów ubijemy, tym większa szansa, że w czasie naszej tury natrafimy na "padlinę" którą utłukliśmy wcześniej. Takie zwłoki w większości przypadków wyłącznie zajmują nam miejsce i utrudniają sensowne skonstruowanie dobrej "ręki". Zdarza się jednak, że niektóre z nich zapewniają jakieś bonusy, np. do ataku, lub - częściej - złoto. Oczywiście potwory tłuc należy, aby zdobywać zliczane pod koniec gry punkty zwycięstwa, jednak łupanie wielkiej ilości cherlaków dających po 1 lub 2 punkty, może nam nieco grę utrudnić. Zwłaszcza, gdy zdecydowaliśmy się na epicką grę Thunderstone, ze sporą liczbą potworów w podziemiach.

Potworów jest dość, a każda karta okraszona piękną, klimatyczną grafiką

Gra kończy się w momencie zdobycia przez któregoś z graczy jednego z Kamieni Gromu (nazwa Thunderstone nie więła się przecież z kapelusza). Kamień zapewnia również kilka punktów zwycięstwa.

Trudno nie porównywać gry z innym deck-buildingiem - Dominion. W tym wypadku mamy klasyczne podejście fantasy - schodzimy do podziemi obładowani sprzętem i uzbrojeni w zaklęcia by móc łupać potwory po plugawych czerepach. Gra skaluje się wyśmienicie. Oczywiście zabawa w większą liczbę osób zapewnia znacznie więcej emocji, a czekanie na swoją kolejkę i obserwowanie przeciwników dostarcza równie wiele emocji co nasz własny ruch:
"Czekajcie, to ja idę do podziemi i koszę tego golema, bo ataku mam dość" 
"Tak, ale brakuje Ci światła :)"
"O choroba... Ale czekajcie, jak mój wojownik zje jagódki, to będzie miał... A nie, też nie. No to idę do wioski :( "

Thunderstone to solidny deck-building i świetna gra. Różnice punktowe pod koniec partii zawsze bywają niewielkie a o zwycięstwie decydują często 1-3 punkty, toteż trzeba się liczyć z ostrą rywalizacją do samego końca. Rozstawianie wioski i podziemi może z początku trochę zniechęcać, ponieważ na setup trzeba poświęcić chwilę czasu. Z drugiej strony dzięki temu za każdym razem gra jest inna i możemy fajnie kombinować jaki deck będzie nam najlepiej pasował biorąc pod uwagę rzeczy znajdujące się na stole. Grafiki świetnie wprowadzają w klimat, a rozkładanie 6 kart i obmyślanie co zrobić z naszą "ręką" to czysta przyjemność. Dodatki, których wyszło kilka do pierwszej edycji tylko urozmaicają zabawę i dorzucają powiew świeżości w postaci nowych mini-reguł i rodzajów kart.
Warto znać, warto zagrać.


Wiek: od 12 lat
Ilość graczy: 1-5
Czas rozgrywki: 60 min.


3 komentarze:

  1. Haha grałem niedawno pierwszy raz w polską edycję i w przeciwieństwie do edycji angielskiej ma jedną z najsłabiej napisanych instrukcji ever... a wszystko załatwione jest na końcu złotą zasadą... liczy się zabawa więc możesz nagiąć parę zasad, a jeśli karty stanowią innaczej niż instrukcja to karty mają rację, co tłumacze sobie tak: strasznie spartaczylismy bo goniły nas terminy więc jak coś Ci nie pasuje to sam sobie wymyśl :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to ładne buty z tą instrukcją :) Nawet nie będę pytał kto jest wydawcą :)

      Usuń
  2. A taki jeden dość znany polski wydawca na R :)

    OdpowiedzUsuń